Oczyszczalnia kościerzyna

    Woda z odzysku

    W okresie moich studiów miałam sporo wyjazdów w teren, które, na nieszczęście, kończyły się na ogół kolokwiami (rzadziej pracami grupowymi). W trakcie pewnej wycieczki z całkiem osobliwą osobowością, jaką był nasz profesor, oglądaliśmy pracę elektrowni wodnej. Wywarła ona na mnie wielkie wrażenie, a do jej funkcjonowania potrzeba jedynie kilku osób! To niespotykane! Tego samego dnia nam, studenciakom, dane było zobaczyć też oczyszczalnię ścieków. Nie wiem czy kiedykolwiek zapomnę ten fetor, który rozniósł się po moich nozdrzach. Był nie do zniesienia. Woda, którą piję, najprawdopodobniej była niegdyś w tym, delikatnie mówiąc, paskudnie zalatującym miejscu (i to raczej nie raz). Świadomość tego nie pomaga w utrzymywaniu prawidłowej gospodarki wodnej organizmu. O ile elektrownia ustanawiała niesłychanie interesujący punkt dnia, to oczyszczalnia nie zakwalifikowała się do listy spraw, których działalność pragnęłabym przedstawić swoim dzieciom.


    Możliwość komentowania jest wyłączona.

    sitemap